 |
|
Część nasienia została podana samicy, z której jaj do tej pory nie wylęgały się młode. Eksperyment się powiódł. Zniosła jaja, z których wykluły się cztery pisklęta.
Foto: Zenon Rzońca
|
| |
Gdy
leśniczy z Wisły zauważył, że
głuszce nieskore są do amorów, uciekł się do podstępu. Podrzucił samcowi lalkę podobną do samiczki głuszca wykonaną z tworzywa sztucznego i zdobył nasienie.
Pierwsze na świecie głuszce, które wylęgły się w efekcie eksperymentu, zostały już wypuszczone na wolność.
Prowadzony przez
Nadleśnictwo Wisła program odnowy głuszca ma doprowadzić do ponownego zapełnienia beskidzkich lasów tymi niezwykłymi i pięknymi ptakami.
Za panowania Habsburgów w Beskidzie Śląskim żyło ich około 400. Nazywano je
ptakami królewskimi albo - z powodu oryginalnych dźwięków wydawanych w czasie tokowania -
trubadurami.
W minionym stuleciu zostały wytrzebione prawie do ostatniej sztuki.
Gdy wreszcie zaczęto się o nie troszczyć, okazało się, że bez pomocy człowieka same mogą sobie nie poradzić.
Choć w specjalnym ośrodku w okolicach
Istebnej mają do dyspozycji wygodne woliery i nikt już nie zagraża ich bezpieczeństwu, z jakichś powodów przestały się rozmnażać.
Aby je uratować przed wyginięciem, opiekunowie postanowili wykorzystać zdobycze nauki.
We współpracy z
prof. Ewą Łukaszewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przeprowadzili eksperyment: doprowadzili do wyklucia piskląt, wykorzystując
metodę sztucznego zapłodnienia.
 |
|
Aby zdobyć materiał genetyczny od samca głuszca, podrzucono mu wykonaną ze sztucznego tworzywa samiczkę.
Foto: Zenon Rzońca
|
| |
- Zauważyliśmy, że kilka samiczek z naszego stada jest opornych na wdzięki samców. Znosiły jajka, ale nie wykluwały się z nich pisklęta. Tymczasem bardzo nam zależy, aby ptaków przybywało jak najwięcej, bo na tym polega istota programu - mówi
Zenon Rzońca, zastępca nadleśniczego z Wisły i twórca programu odnowy głuszca.
Aby zdobyć
materiał genetyczny od samca głuszca, podrzucono mu wykonaną ze sztucznego tworzywa sztuczną samiczkę.
Pozyskane w ten sposób nasienie trafiło pod mikroskop, gdzie zbadano jego jakość.
Potem podzielono je na porcje i zamrożono w ciekłym azocie.
W ten sposób będzie można je przechowywać i wykorzystywać latami.
Część nasienia została podana samicy, z której jaj do tej pory nie wylęgały się młode.
- Eksperyment się powiódł. Zniosła jaja, z których
wykluły się cztery pisklęta. Odchowaliśmy je i jesienią wypuściliśmy do lasu.
To pierwsze na świecie głuszce wyhodowane w ten sposób - mówi
Rzońca.
W przyszłym roku leśnicy chcą zastosować tę metodę na większą skalę w stosunku do samiczek, które nie miały piskląt w normalny sposób.
 |
|
Cztery pisklęta głuszca pod troskliwą opieką naturalnej samicy i leśniczych Nadleśnictwa Wisła.
Foto: Zenon Rzońca.
|
| |
- Najlepiej, gdy wszystko dzieje się naturalnie, ale w razie problemów trzeba wykorzystywać dostępne sposoby - mówi opiekun programu.
Za sprawą hodowli do beskidzkich lasów trafiło już
297 głuszców.
Dzięki
danym z satelity wiadomo, co się z nimi dzieje po wypuszczeniu na wolność.
Leśnicy wspomogli też inne kraje - wyhodowane tu głuszce żyją na
Litwie, Ukrainie i w Czechach.
Marcin Czyżewski
29.12.2009
Gazeta Wyborcza