 |
|
Fot. Mark Lennihan AP
|
| |
Dziesięcioletnia umowa o współpracy obu koncernów ma uderzyć w
Google, którego obaj rywale nie są w stanie samodzielnie pokonać. Podpisana umowa kończy jedną z najdłuższych sag informatycznego świata.
Podchody
Microsoftu pod najbardziej znany portal internetowy ciągną się od lutego 2008 roku - gigant z Redmond chciał wówczas
Yahoo! kupić, wykładając na stół 47,5 mld dolarów. Ofertę zarząd portalu odrzucił.
Yahoo! próbował nawet zawrzeć pakt reklamowy z
Google (ostatecznie nie doszedł do skutku), wczoraj skończył jednak w objęciach
Microsoftu.
O rozmowach huczało już w mediach od dwóch tygodni, teraz spółki ujawniły szczegóły współpracy.
W portalu
Yahoo! pojawi się
Bing, nowa wyszukiwarka
Microsoftu - to ona ma być bramą do sieci dla użytkowników.
Yahoo! dostanie za to wyłączność na sprzedaż reklam przy wynikach wyszukiwania. I to zarówno na swoich stronach, jak i w serwisach
Microsoftu.
- Wierzę, że to porozumienie otwiera nową erę innowacji w Internecie - mówi
Carol Bartz, szefowa
Yahoo!
Microsoft ma się dzielić z
Yahoo! przychodami - w ciągu pierwszych pięciu lat umowy ma oddawać do kasy Yahoo! 88 proc. wpływów z reklam wyświetlonych na witrynach (chodzi wyłącznie o reklamy przy wynikach wyszukiwania, w sprzedaży tradycyjnych bannerów spółki nadal będą ze sobą konkurowały).
Microsoft ma też zagwarantować Yahoo!, że w każdym kraju, w którym koncerny będą współpracowały, osiągnie w ciągu półtora roku określone wpływy z jednego wyszukania.
 |
| Carol Bartz, szefowa Yahoo! |
| |
Dla
Yahoo! taki zastrzyk gotówki będzie nie do przecenienia - spółka szacuje, że współpraca z Microsoftem zwiększy jej roczny zysk operacyjny o 500 mln dolarów. I jednocześnie zaoszczędzi około 200 mln dolarów na wydatkach na sprzedaż i infrastrukturę.
W 2008 roku zysk operacyjny
Yahoo! wyniósł 13 mln dolarów, głównie ze względu na restrukturyzację i pokaźne odpisy.
W 2007 roku było to 695 mln dolarów.
Koncerny liczą na to, że sfinalizują transakcję - po uzyskaniu zgody regulatorów - na początku 2010 roku.
- Dzięki umowie Yahoo! z Microsoftem reklamodawcy nie będą musieli polegać tylko na jednej spółce, która opanowała ponad 70 procent rynku wyszukiwarek - czytamy we wspólnym komunikacie.
- Mamy poważnego konkurenta na rynku wyszukiwarek - mówiła wczoraj Bartz. - W tej umowie najważniejsze jest osiągnięcie skali.
Porozumienie obu firm może poprawić ich sytuację na rynku - bo dziś pozostają w cieniu
Google.
Według danych firmy
ComScore w czerwcu
Google miał 65 procent udziałów w amerykańskim rynku wyszukiwarek.
Na drugim miejscu uplasowało się
Yahoo! z niespełna 20 proc., na trzecim
Microsoft z wynikiem 8,4 proc. A na świecie ten dystans jest jeszcze większy.
- Google powinien się obawiać. Ta umowa da Microsoftowi znacznie większe udziały w rynku wyszukiwarek - przekonuje jednak Danny Sullivan z serwisu SearchEngineLand.com.
Zdaniem
Bryana Wienera, szefa agencji reklamowej
360i, współpraca z Yahoo! pozwoli przyciągnąć Microsoftowi więcej reklamodawców i internautów do nowej wyszukiwarki
Bing. Dotąd często ją pomijano ze względu na niewielki udział w rynku.
Microsoft zyska też dostęp do ogromnej bazy zapytań, które wpisują użytkownicy
Yahoo!
To powinno mu pozwolić dopracować wyszukiwarkę.
Czy to zagrozi
Google?
- Z ich dominującą pozycją, o ile nie będą zapominać o potrzebach użytkowników, nic im nie grozi - mówi Wiener.
Google nie komentuje porozumienia Yahoo! z Microsoftem.
Niewykluczone, że będzie starało się storpedować umowę, przekonując regulatorów, że jest ona szkodliwa dla rynku (byłby to jednocześnie rewanż na Microsofcie, który protestował, gdy Google chciało podpisać umowę z Yahoo!).
Steve Ballmer, szef
Microsoftu, przyznał wczoraj, nie wymieniając Google z nazwy, że spodziewa się po "rywalu" podobnych zagrywek.
- Sądzimy jednak, że nasza umowa to raczej przykład na to, jak poprawić konkurencyjność na rynku - dodał.
Po ogłoszeniu umowy notowania Yahoo! spadły o 7,5 proc., papiery Google potaniały o nieco ponad 1 proc. Zyskał tylko, choć nieznacznie,
Microsoft - jego akcje podrożały o 36 centów, do 23,8 dol.
- Ten dziesięcioletni pakt nie jest zły. Nie jest jednak tak dobry, jak oczekiwali inwestorzy - mówi
Marc Pado z firmy doradczej
Cantor Fitzgerald & Co.
Jego zdaniem część obserwatorów była zawiedziona, że Microsoft nie zapłaci z góry Yahoo! 3 mld dolarów w gotówce, o czym spekulowały wcześniej amerykańskie media.
Tomasz Grynkiewicz, reuters, wsj.com
29.07.2009
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6874393,Micro-soft_i_Yahoo__chca_wspolnie_pokonac_Google.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856703