wydrukuj poleć znajomym zamów materiały
Od ilu lat pracuje Pani/Pan na różnych stanowiskach menedżerskich:

powyżej 20 lat
powyżej 15 lat
powyżej 10 lat
powyżej 5 lat
poniżej 5 lat
jeszcze nie byłam/-em menedżerem
nie chcę być menedżerem


Subskrypcja najnowszych ofert pracy





Nasi partnerzy:

rp.pl
gazeta.pl
onet.pl
interia.pl
wp.pl

Przekręt tysiąclecia, czyli licencja czyni cuda 2009.05.09

Pośpiech, z jakim prokuratorzy departamentu sprawiedliwości starają się zakończyć tzw. sprawę Madoffa, jest co najmniej podejrzany. Czyżby bali się precedensu, a może jest im po prostu niezręcznie?

Bernard Madoff
Foto: Shannon Stapleton REUTERS
 
Pośpiech, z jakim prokuratorzy departamentu sprawiedliwości starają się zakończyć tzw. sprawę Madoffa, jest co najmniej podejrzany.
Czyżby bali się precedensu, a może jest im po prostu niezręcznie?
Takie wątpliwości ma coraz więcej osób.
Jednym z tych, który mówi o tym najgłośniej, jest Lew Rockwell, prezes Instytutu Misesa z Alabamy.


Przekręt tysiąclecia


Wiadomo już, że ofiary imperium inwestycyjnego Bernarda Madoffa mają prawo do składania roszczeń do 2 lipca 2009 roku.
Suma dotychczas zarejestrowanych roszczeń wynosi około miliarda dolarów, a więc zaledwie 2 procent tego, co z imperium "Berniego" wyparowało.
Mimo to już w trzy miesiące od ujawnienia afery (grudzień 2008), akt oskarżenia jest gotowy i można go przejrzeć wysyłając mail pod adresem usanys.madoff@usdoj.gov.

 
   
 
Dzięki wzorowej wręcz współpracy oskarżonego z prokuratorem federalnym, pełnemu przyznaniu się do winy i głośnemu biciu w piersi, a także umiejętnościom adwokatów Bernie Madoffa, jeden z największych przekrętów w dziejach świata, zakończy się symbolicznym wyrokiem więzienia, czyli w zasadzie ujdzie na sucho.

Mimo że Madoff sprzeniewierzył 50 miliardów dolarów, większość jego rodzinnego majątku pozostanie nietknięta - "jako majątek żony Ruth" - a ofiary otrzymają groszowe odszkodowania, o ile w ogóle je otrzymają.

 
   
 
Spisek to czy kpina ze sprawiedliwości? - pyta Sarah Chew, która na inwestycjach u Madoffa straciła około 1,5 miliona dolarów.


System, na którym opierało się oszustwo Madoffa, to formuła znana od ponad 90 lat, a wymyślona w USA przez włoskiego imigranta, Carlo Ponziego, stąd jej nazwa: schemat Ponziego.
W Polsce jest ona określana raczej jako "ruletka argentyńska" albo "piramidka".

Carlo Ponzi wpadł na ten "cudowny" pomysł mnożenia pieniędzy w czasie odsiadki w amerykańskim więzieniu.
Po wyjściu na wolność zaproponował, jakby od niechcenia, jednemu ze swych sąsiadów, że jeśli ten pożyczy mu 20 dolarów, on po upływie 90 dni zwróci o połowę więcej, czyli 30 dolarów. Uradowany sąsiad na ofertę przystał.
Podobnie postąpił Ponzi z kilkoma innymi znajomymi.
Równo po trzech miesiącach, wypłacił swoje zobowiązania co do centa, a dokładniej: nie wypłacił, lecz je tylko uznał, gdyż "inwestorzy" zachęceni okazją zarobienia ponad 200 procent rocznie, postanowili pieniędzy od Carla nie zabierać przez kolejne tygodnie i miesiące.

Wieść o hojności Ponziego obiegła bostońskie osiedla lotem błyskawicy. Wkrótce przed wejściem do jego firmy inwestycyjnej ustawiła się kolejka. Jedni wpłacali, inni rozkoszowali się wysokimi zyskami. Łatwo się domyślić, że te ostatnie pochodziły z wpłat od kolejnych "inwestorów". Każda następna seria naiwnych finansowała serię poprzednią.

Aresztowany rok później spędził w stanowym więzieniu prawie 14 lat.
Na rozprawie sądowej bronił się, utrzymując, że „wszyscy tak robią - Rockefellerowie, Morganowie, a nawet amerykańska poczta”.
Amerykański system emerytalny oparty na podobnej zasadzie powstał dopiero w połowie lat 30. ubiegłego wieku.
Po odbyciu wyroku, w 1934 roku Ponzi został deportowany do rodzinnych Włoch, gdzie przyłączył się do bojówek Mussoliniego, w zamian za co duce uczynił go wysokim urzędnikiem włoskich linii lotniczych.
Z czasem wyjechał na placówkę do Ameryki Południowej, gdzie zastała go wojna.
Zmarł w Brazylii w 1949 roku w nędzy i samotności, a mimo to sława, ale i pokusa łatwego zarobku a la Ponzi, po nim pozostała, o czym świadczą doniesienia o kolejnych cwaniakach szukających łatwych pieniędzy.

Bernard Madoff przed budynkiem sądu
Foto: Louis Lanzano AP
 
Choć „system” jest w większości krajów - w tym w USA i w Polsce - zakazany, pojawiają się naiwni, którzy wierzą w coś, w co trudno uwierzyć. Bo bez ludzkiej naiwności zarówno Ponzi, jak i jego uczniowie nie zarobiliby nawet grosza.


Regulacje niczemu nie służą?


Jak to możliwe?
Zachodzą w głowę inwestorzy, eksperci komisji papierów wartościowych (SEC), FINRA (Financial Industry Regulatory Authority), a nawet prokuratorzy departamentu sprawiedliwości.
Przy tak skrupulatnych regulacjach i ogromnej czujności komisji papierów wartościowych nawet mysz nie jest w stanie się przecisnąć, o czym świadczy chociażby uwięzienie na blisko rok naszej rodaczki, Marthy Stewart, za to tylko, że wycofała swoją lokatę inwestycyjną wiedziona wyłącznie przeczuciem, które na jej nieszczęście było uzasadnione.

Konfiskata majątku Madoffa - na razie zaaresztowano jacht i willę w Palm Beach
Foto: Brandon Kruse AP
 
Nawet etatystycznie nastawieni ekonomiści (Paul Krugman, Joseph E. Stiglitz) nabierają przekonania, że regulacje państwowe niczemu nie służą, co nie przeszkadza im domagać się zwiększenia zakresu kontroli państwa nad giełdą, bankami i światem finansów w ogóle.

O ile motywy Krugmana i Stiglitza można zrozumieć, obaj nobliści nie ukrywają swoich sympatii do systemu socjalistycznego i domagają się po cichu upaństwowienia środków produkcji, o tyle trudno się dziwić większości amerykańskich i zachodnioeuropejskich ekonomistów i publicystów, którzy uważają, że przyczyną zła, którego symbolem stała się afera Bernarda Madoffa, a ostatnio podobna w wykonaniu jego młodszego kolegi, Allena Stanforda (piramidka za 1,6 miliarda dolarów) jest leseferyzm, czyli zbytnia wolność i duża swoboda działania uczestników rynku papierów wartościowych.
Czy aby na pewno?


Licencja czyni cuda


Tak uważa Andrzej T., niedoszła ofiara „systemu Ponziego” zastosowanego kilka lat temu przez wspólników Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, znanej jako WGI.
Wiedziony przeczuciem, którym była stara życiowa prawda, że „jeśli coś jest zbyt dobre, aby było prawdziwe, to najczęściej prawdziwe nie jest”, mimo znakomitych wyników finansowych „na papierze” postanowił jednak swoją lokatę w WGI zlikwidować.
Zmienił zdanie, dowiedziawszy się, że spółka, będąca do tej pory de facto spółką doradztwa finansowego, uzyskała licencję Komisji Papierów Wartościowych, która jej umożliwiła przekształcenie się w firmę maklerską.

- Skoro otrzymaliśmy licencję KPW, a taka licencja wymaga gruntownego przebadania organu starającego się o nią - tłumaczył pełnomocnik WGI - wszystko musi być w największym porządku.

T. nabrał przekonania, że tak musi być i pieniędzy nie wycofał. Na swoje szczęście uczynił to kilka tygodni później, pod wpływem koszmaru sennego i dlatego nie stracił.

Konfiskata majątku Madoffa - na razie zaaresztowano jacht i willę w Palm Beach
Foto: Brandon Kruse AP
 
Mniej intuicji miała Zsa Zsa Gabor, skandalizująca niegdyś aktorka z Hollywood, która również przyznała, że dla niej i jej męża rękojmią zaufania do Bernie Madoffa był fakt, iż człowiek ten był prezesem giełdy NASDAQ, a także miał liczne związki ze światem polityki. Tylko dlatego ona oraz jej koronowany małżonek, książę Frederick von Anhalt zawierzyli Madoffowi ponad 10 mln dolarów.

Wprawdzie to nie licencja, lecz reputacja jest najcenniejszym majątkiem biznesu, jednakże dla większości obywateli weryfikatorem rzetelności i praworządności - a więc zasad budujących dobrą reputację - nie jest opinia rynku czy nawet własne doświadczenie, lecz zaświadczenie wydane przez urzędnika rządowego.

Konfiskata majątku Madoffa - na razie zaaresztowano jacht i willę w Palm Beach
Foto: Hans Deryk REUTERS
 
Steven Spielberg, inny sławny przedstawiciel biznesu filmowego, który przekazał Madoffowi około 300 milionów dolarów będących własnością jednej z jego spółek, przyznał, że przez myśl mu nie przeszło, by "facet z licencją SEC mógł się poważyć na jakiś szwindel".
Z podobnych przyczyn nikomu (sic!) z kilkuset wielkich ofiar oszustwa Madoffa i Stanforda nie przyszło do głowy, że licencja jest tylko niewiele znaczącym papierkiem.


Przykład idzie z góry


Można by od biedy takie myślenie zrozumieć, gdyby organ udzielający licencji był jej gwarantem, czy jak kto woli: żyrantem.
Tak jednak nie jest.

Nie dość, że uprawnienie do udzielania licencji jest formą uzurpacji władzy przez osoby, które nie zostały nawet wybrane w wyborach powszechnych, to na dodatek żadna z nich - czy to urzędnik komisji papierów wartościowych, wydziału komunikacji wydającego prawa jazdy czy placówki udzielającej pozwolenia na sprzedaż alkoholu, i to w żadnym kraju świata - nie bierze za skutki swego licencjonowania żadnej odpowiedzialności!

Dlatego licencja jest, co najwyżej, formą kontroli biznesu i jego opodatkowania i de facto więcej przynosi strat niż pożytku.
Rozumiem, że nie wie o tym Kowalski, Smith czy Martel.
Jak to jednak możliwe, że wśród ofiar piramidki znajdują się menedżerowie potężnych banków (Santander, Fortis, HSBC, Unicredit) czy firm finansowych (Swiss Re, Pioneer, KSM Capital) którzy powierzali oszustowi miliardy dolarów?

Tutaj odpowiedź jest nieco bardziej zawiła, choć prosta.

To prawda, że system Ponziego jest w większości krajów zakazany, jednocześnie wiadomo, że zakaz ten obowiązuje zwykłych śmiertelników.
System bowiem funkcjonuje w najlepsze w instytucjach rządowych, a konkretnie w powszechnych systemach emerytalnych.

Emerytury płacone w USA, Francji, Niemczech czy Polsce płacone są wedle mechanizmu "pay-as-you-go" - ci, którzy pracują, zasilają kasę, która służy emerytom.

Podobnie działają systemy bankowości centralnej, których rdzeniem jest "system rezerw cząstkowych", a więc prawo do wypłacania z kasy banku więcej, niż jest w niej w rzeczywistości.

Bank, w którego posiadaniu znajdują się depozyty i inne formy gotówki w kwocie jednego miliarda, może legalnie pożyczyć np. 20 miliardów (i więcej). Mimo iż tych 19 miliardów nie ma, może nimi rozporządzać.
Istnieje uzasadnione podejrzenie dzielone głównie przez ekonomistów szkoły austriackiej (www.mises.org), że właśnie system ten ma duży udział w praprzyczynach obecnego kryzysu na rynkach finansowych.

W takiej sytuacji tylko bardzo nielicznym przychodzi do głowy stara rzymska zasada caveat emptor, oznaczająca ni mniej ni więcej tylko to, żeby każdy uważał na to, co robi i brał za swoje czyny odpowiedzialność.
Problem w tym, że wielkie organizmy finansowe Zachodu od dawna wiedzą, że są zbyt wielkie na to, aby ponosić koszty swoich błędów, gdyż w razie czego zrobi to za nich podatnik.
W ten sposób - dzięki ścisłemu nadzorowi państwa - koło się zamyka, co upewnia w przekonaniu, że o nowych „Ponzich” i ich ofiarach usłyszymy znowu, i to wkrótce.

Konfiskata majątku Madoffa - na razie zaaresztowano jacht i willę w Palm Beach
Foto: Hans Deryk REUTERS
 
A przecież może być inaczej.
Wystarczy, że powrócą jasne, konsekwentne i żelazne reguły rynkowe i każdy będzie wiedzieć, że działa na własną odpowiedzialność, a jeśli popełni błąd, to poniesie karę.
Tak jak poniósł ją Carlo Ponzi, który zmarł, pozostawiając swoją rodzinę w nędzy.

Być może dlatego właśnie rząd czuje się zakłopotany i chce z aferą skończyć jak najszybciej, aby ludzie nie przypomnieli sobie, że kiedyś było inaczej i identyczne zasady obowiązywały tak obywateli, jak i rządzących.


Największe przewały w historii


Zdaniem Davida Friedmana, amerykański system emerytalny - od roku 1934 i wciąż trwa - kwota wchodząca w finansowanie piramidki około 7 bilionów dolarów.

Bernard Madoff - Stany Zjednoczone, 2008 rok - 50 miliardów dolarów.


Afera Enron - Stany Zjednoczone, 2003 rok - oszukano inwestorów i pracowników firmy na kwotę około 20 mld dolarów.


Allen Stanford - Wielka Brytania, Antigua, rok 2009 - oszukał inwestorów i klientów swego banku na około 1,6 miliarda dolarów.


W indyjskiej firmie informatycznej Satyam Computers - Indie, lata 2007-2008 - zniknęło 940 milionów dolarów inwestorów i partnerów.


Piramidka znana jako "Gra w samolot" - Stany Zjednoczone, lata 1990-1992 - typowy schemat Ponziego, w którym zniknęło około 100 milionów dolarów naiwnych ciułaczy.


Piramidka znana, jako Women Empowering (Pełnomocnictwo Kobiet), w funduszu "tylko dla kobiet" utworzonym na Wyspie Isle of Wright - Wielka Brytania, rok 2001 - zniknęło ponad 150 milionów dolarów.


Piramidka Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, śledztwo trwa - Polska, począwszy od roku 2005 - inwestorzy stracili ekwiwalent około 120 milionów dolarów.


Schemat autorstwa Carlo Ponziego - Stany Zjednoczone, lata 1919-1920 - wynalazca piramidki oszukał klientelę Bostonu na około 2 miliony dolarów (w obecnych cenach jest to około 100 milionów dolarów).


Piramidka znana jako "cudowne drożdże", polegająca na kupowaniu drożdży do produkcji kwaśnego mleka i sprzedawaniu tegoż mleka - Rumunia, w latach 1995-1998 - pociągnęła za sobą straty uczestników rzędu 30 milionów dolarów.

Bezpieczna Kasa Oszczędnościowa Lecha Grobelnego - Polska, lata 1989-1990 - wprawdzie założyciel BKO został ostatecznie uniewinniony, to jednak faktem jest, że jego klienci stracili łącznie około 3 miliony dolarów.


Więcej w kwietniowym wydaniu Miesięcznika Finansowego BANK


Jan M. Fijor

Źródło: Miesięcznik Bank

09.05.2009

http://gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6568615,Licencjo-nowanie_oszustow.html



ASTROMAN magazine


wydrukuj ten artykuł
  strona: 1 z 1
polecamy artykuły
Selena Group - increase of net profit in the very first quarter of 2019
IBM: Major Ocean Carriers CMA CGM and MSC to Join TradeLens Blockchain-Enabled Digital Shipping Platform
deepsense.ai: A comprehensive guide to demand forecasting with machine learning
Wojciech Kostrzewa nowym Prezesem Polskiej Rady Biznesu
Uroczysta Gala Nagrody Polskiej Rady Biznesu 2019
SpaceX launched 60 Starlink satellites from Space Launch Complex 40 at Cape Canaveral Air Force Station, Florida
ImpactCEE 2019: Danubia NanoTech wins the PowerUp! Grand Final 2019
Panasonic Launches Comprehensive Showroom for Residential Materials such as Kitchens in India
HPE to acquire supercomputing leader Cray. Combined Company Will Drive Next Generation of High Performance Computing
Lilium reveals new air taxi as it celebrates maiden flight
SIEMENS "Local" data processing - Edge Computing simplifies data processing in intelligent factory Amberg
Anno Borkowsky appointed to the LANXESS Board of Management
Application phase for the seventh BASF and Volkswagen "Science Award Electrochemistry" has begun
Selena Group: Tytan mounting foams of the new generation speed up the installation of doors and windows
Prestiżowe tytuły "Inwestor bez granic" przyznane podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
strona główna  |  oferty pracy  |  executive search  |  ochrona prywatności  |  warunki używania  |  kontakt     RSS feed subskrypcja RSS
Copyright ASTROMAN © 1995-2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: TAU CETI.