 |
|
Foto: Joseph Kaczmarek AP
|
| |
Już niedługo przekonamy się, jak wygląda życie bez gazet.
Jak zmienią się bez nich nasze codzienne przyzwyczajenia i lokalna gospodarka.
Będziemy musieli z innych źródeł czerpać informacje o tym, co się dzieje w ratuszu, o lokalnych inwestycjach, a sieci handlowe dotrą do klientów innymi kanałami, ogłaszając wyprzedaże lub otwarcie nowego sklepu, wieszczy „
USA Today”.
Tylko w ubiegłym miesiącu zakończyło żywot kilka amerykańskich lokalnych gazet.
Maszyny drukarskie ledwo nadążają z drukowaniem złych wieści o losie papierowych mediów w Stanach Zjednoczonych.
Procedury bankructwa rozpoczęły Journal Register Company, 180-letni "Philadelphia Inquirer" oraz
właściciele "Chicago Tribune" i "Minneapolis Star Tribune".
Hearst grozi zamknięciem "San Francisco Chronicle", a od dziś jego "
Seattle Post Intelligencer" będzie można przeczytać tylko w Internecie.
Wydawcy "USA Today" i "New York Timesa" rezygnują z dywidend, by zwiększyć pulę dostępnej gotówki.
Wiele lokalnych tytułów - i tych szacownych o ponad stuletniej historii, i całkiem nowych - już zniknęło z rynku.
Na całym świecie kurczą się wpływy z reklamy prasowej, a media internetowe uzurpują sobie rolę głównego pośrednika pomiędzy firmą a jej klientami.
Nigdzie jednak wpływ kryzysu na prasę nie jest tak dotkliwy jak w USA, gdzie nawet lokalne gazety cieszyły się do niedawna bardzo mocną pozycją.
Od szczytu koniunktury w 2005 roku dochody z reklam spadły tam średnio prawie o jedną trzecią. A Barclays Capital przewiduje dalszy 21-proc. spadek w tym roku.
Czy są to jedynie symptomy złej koniunktury gospodarczej, czy jesteśmy świadkami przełomu, który doprowadzi do upadku większości z 1400 amerykańskich dzienników? - zastanawia się "USA Today".
Wśród analityków rynku zdania są podzielone.
Jedni wieszczą rychły koniec, inni uważają, że jeszcze nie czas na żałobę.
Około 80 procent wpływów gazet pochodzi z reklam, które rzeczywiście mocno wyhamują w 2009 roku, choć według prognoz Newspaper Association of America spadną one nieco mniej, tylko o 9,7 procent.
Gdyby
Rupert Murdoch nie kupił w 2007 roku wydawcy
"The Wall Street Journal", firmy
Dow Jones, za 5,4 mld dolarów, dziś za te same pieniądze miałby kilka firm-wydawców:
Gannet ("USA Today"),
McClatchy (m.in. "Miami Herald"),
New York Times Co.,
Washington Post Co.,
A.H. Belo (m.in. "Dallas Morning News"),
E.W. Scripps,
i zostałoby mu jeszcze 750 mln dol.
Wszyscy są zgodni co do jednego:
wydawcy dzienników muszą zmienić model działania tego biznesu.
Debata na ten temat trwa już od jakiegoś czasu.
Według „
Financial Times” wielu jest zwolenników poglądu, że prasa papierowa powinna mieć całkowitą niezależność finansową dzięki fundacjom charytatywnym, które zastąpiłyby tradycyjny komercyjny model tego biznesu.
Drugim źródłem dochodów mogłyby być opłaty pobierane od czytelników w Internecie.
Na poziomie lokalnym fundacje utrzymujące gazety już w Stanach istnieją.
We Francji na przykład rząd przeznaczy 600 mln euro w ciągu trzech lat na podwojenie liczby rządowych reklam i na ulgi podatkowe od internetowych inwestycji wydawców.
Pomysł, by gazety finansowane były przez fundacje bądź państwo, nie wszystkim się podoba. Wiążą się z nim wątpliwości natury etycznej związane z niezależnością przedstawicieli czwartej władzy, a także z nieuczciwą konkurencją wobec pozostałych uczestników rynku.
Zresztą dwie duże gazety amerykańskie, które miały oparcie w nienastawionych na zysk organizacjach, nie uchroniły się przed kryzysem - "
Christian Science Monitor" zamknął wydanie papierowe, a "
Congressional Quarterly" wystawiono na sprzedaż.
Projekt finansowania gazet z opłat internetowych nabiera wiatru w żagle.
Coraz więcej komentarzy prasowych wysuwa argumenty za tym rozwiązaniem.
Dotychczas udawało się to wprowadzić w życie tylko wyspecjalizowanym publikacjom, takim jak "
The Wall Street Journal", "
Financial Times" czy biuletynom branżowym.
Według byłego naczelnego "
Time" Waltera Isaacsona publikacje internetowe powinny stworzyć podobny system, jaki z powodzeniem działa w przypadku
iTunes.
Mikroopłaty powinny być bardzo niskie i łatwe do uiszczenia, na przykład za każdy artykuł lub za każdy dzień dostępu do zawartości danego tytułu.
Jedyny problem stanowią tu uregulowania antymonopolowe, które nie pozwalają na tak daleko posuniętą współpracę mediów, jaka niezbędna jest do utworzenia wspólnej, prostej w obsłudze platformy sprzedaży tekstów w sieci.
Przepisy te, to spadek po czasach - należących już do przeszłości - gdy media były zbyt potężne.
Wielu wydawców zrozumiało, że same reklamy internetowe nie wystarczą.
Ostatnio właściciel "
Newsday", firma
Cablevision, oraz
Hearst ("
Houston Chronicle") poinformowali o wprowadzeniu opłat za dostęp do stron internetowych.
Tydzień temu wspomniał o podobnych planach również
Arthur Sultzberger, prezes New York Times Co.
Aby czytelnik zdecydował się zapłacić za dostęp do jednego artykułu spośród wielu na ten sam temat wyrzuconych przez przeglądarkę internetową, musi wiedzieć, że otrzymuje w zamian pewną jakość.
Steven Swartz, prezes Hearst Newspapers, zapowiedział, że firma zamierza wzmocnić kadry odpowiedzialne za obszary zainteresowań czytelniczych o największym potencjale.
Jeden z ekspertów ds. mediów z Columbia Business School
Jonathan Knee uważa, że
gazety mają podobnie przestarzałą strukturę kosztów jak linie lotnicze.
Związki zawodowe, nieefektywne wykorzystanie drukarni i systemu dystrybucyjnego oraz niechęć dziennikarzy do przyjęcia punktu widzenia zainteresowań czytelnika utrzymują koszty na wysokim poziomie.
Jego zdaniem branża powinna zdecydować się na outsourcing druku i dystrybucji oraz na zamieszczanie reklam na pierwszej stronie gazet, co wciąż spotyka się z wielkim oporem.
Z badań przeprowadzonych w marcu 2009 roku wynika, że tylko 43 procent Amerykanów uważa możliwość zamknięcia lokalnej gazety za bardzo niekorzystne dla życia ich społeczności.
Prawie tyle samo, bo 42 procent, stwierdziło, że wcale by za nią nie tęskniło.
Agnieszka Mitraszewska
Źródło: Gazeta Wyborcza
24.03.2009
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6412437,Do-kad_zmierzaja_gazety_.html
"Time": Czytelnicy stworzą sobie gazetę
Amerykańskie wydawnictwo
Time Inc. należące do koncernu
Time Warner pracuje nad projektem nowego magazynu. Będzie to dwutygodnik "
Mine".
O jego zawartości zdecydują czytelnicy.
Nowy magazyn będzie łączył wybrane przez czytelników rubryki pochodzące z ośmiu innych tytułów należących do wydawcy.
Są to:
"Time",
"Sports Illustrated",
"Food & Wine",
"Real Simple",
"Money",
"In Style",
"Golf",
"Travel & Leisure".
Redaktorzy przygotują materiały, spośród których będą mogli wybierać czytelnicy.
To próba naśladowania w wersji drukowanej serwisów informacyjnych działających w Internecie.
Czytelnicy w sieci są przyzwyczajeni do tego, że to oni decydują o wyborze artykułów, które chcą przeczytać.
Jednak reklama internetowa wciąż nie jest w stanie kompensować spadków przychodów reklamowych, z którymi borykają się wydawcy prasowi.
Time Warner ma nadzieję, że dopasowane do gustów czytelników pisma mogą częściowo rozwiązać ten problem.
Co ciekawe, również
reklamy Toyoty w tym magazynie będą dopasowane do poszczególnych czytelników.
Czytelnik o imieniu Dave, który mieszka w Los Angeles i lubi sushi może brzmieć:
"Cześć Dave! Twoi przyjaciele będą pod wrażeniem, gdy będziesz jechał przez Van Ness Avenue na sushi".
- Nie nazwałbym tego reklamą, to idzie dużo dalej - mówi David Nordstrom z Toyoty. Kosztów przedsięwzięcia nie ujawnił, ale według niego całe przedsięwzięcie nie będzie kosztowało więcej niż inne kampanie reklamowe.
Eksperyment potrwa dziesięć tygodni i obejmie pięć 36-stronicowych wydań "Mine".
Jedynym reklamodawcą i sponsorem całego przedsięwzięcia została Toyota, która zamierza promować w ten sposób swoją markę Lexus 2010 RX.
Nowy magazyn będzie bezpłatny, ale jego drukowany nakład będzie dostępny jedynie dla 31 tysięcy prenumeratorów, którzy zgłoszą się do wydawcy jako pierwsi.
Do wersji internetowej "Mine" dostęp będzie miało kolejnych 200 tysięcy chętnych.
- To najbardziej unikalny projekt łączący reklamy z naszymi magazynami, jaki kiedykolwiek zrobiliśmy - mówi Stephanie George odpowiedzialna za marketing i sprzedaż w Time Inc.
Latem tego roku podobne eksperymenty ma rozpocząć wydawnictwo
MediaNews Group, do którego należą takie gazety lokalne jak
"The Denver Post" oraz
"Mercury News".
Jako pierwsi współredagować gazetę będą mogli czytelnicy
"Daily News" w Los Angeles. Jednak w tym przypadku przygotowane pismo będzie rozsyłane do internautów w plikach PDF.
Joshua Benton, szef laboratorium dziennikarskiego na Uniwersytecie Harvarda jest sceptyczny.
- Nie wiem, czy media drukowane kiedykolwiek będą w stanie dopasować się do czytelnika w takim stopniu jak Internet - kwituje.
vad, AP
20.03.2009
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,82244,6409028,_Time___Czytelni-cy_stworza_sobie_gazete.html