wydrukuj poleć znajomym zamów materiały
Od ilu lat pracuje Pani/Pan na różnych stanowiskach menedżerskich:

powyżej 20 lat
powyżej 15 lat
powyżej 10 lat
powyżej 5 lat
poniżej 5 lat
jeszcze nie byłam/-em menedżerem
nie chcę być menedżerem


Subskrypcja najnowszych ofert pracy





Nasi partnerzy:

rp.pl
gazeta.pl
onet.pl
interia.pl
wp.pl

Jan Wejchert, szef Grupy ITI: Ciągle mamy być dobrym wujkiem? 2009.03.18

Wartość giełdowa firm nie ma dziś żadnego albo ma bardzo niewielki związek z ich rzeczywistą wyceną. Jak inaczej wytłumaczyć, że po ogłoszeniu rekordowo dobrych wyników akcje TVN tracą 7,5 proc.? A banki? Na dobrą sprawę większość z nich trzeba byłoby zamknąć, bo giełda wycenia je bardzo nisko, a jednocześnie całkiem dobrze funkcjonują.

 
   
 
Vadim Makarenko: Nie szkoda panu kursu TVN-u? Gdy wybierałem się na nasze spotkanie [13 marca, piątek], cały WIG20 szedł w górę, tracił tylko TVN.


Jan Wejchert, założyciel i prezes Grupy ITI: Nie tak dawno TVN ogłosił rekordowe wyniki za 2008 roku i - jeśli dobrze pamiętam - akcje spadły o 7,5 proc. Więc nie wiem, jaką logiką kierował się rynek. Myślę, że są ludzie, którzy żyją szybkimi, jednodniowymi transakcjami, i ruchy, które obserwujemy teraz na giełdzie, mają niewiele wspólnego z rzeczywistą sytuacją ekonomiczną spółek. W ciągu poprzedniego tygodnia akcje TVN poszły w górę o 25 proc. i naprawdę nie wiem dlaczego. Nic takiego się nie stało.

Jan Wejchert, współwłaściciel ITI i telewizji TVN
fot. Sławomir Kamiński/AG

 
Ja i moi partnerzy patrzymy na TVN jako na grupę firm, które mają się dobrze, jeśli nie bardzo dobrze, i rozwijają się według jasnej strategii. Miło, gdy akcje idą w górę, ale wolałbym nie mieć do czynienia z sytuacją, w której akcje drożeją, ale sama spółka nie funkcjonuje jak trzeba.

Jest oczywiste, że jako holding Grupa ITI finansuje się z wyników firm, które do niej należą. Sami nie prowadzimy działalności operacyjnej, nic nie sprzedajemy i nie kupujemy. Zarządzamy grupą firm poprzez zasiadanie w ich radach nadzorczych i poprzez decyzje podejmowane przez walne zgromadzenie udziałowców.
Prowadzimy różne projekty, w zeszłym roku nasza sieć Multikino przejęła Silver Screen, wcześniej musieliśmy sfinansować wykupienie udziałów naszego amerykańskiego partnera. I to, że dziś Grupa ITI jest zadłużona, nie wynika z tego, że pieniądze gdzieś wyfrunęły, lecz były przeznaczone na konkretne działania. Pieniądze z kredytów zostały wydane na stworzenie N, na sfinansowanie zadłużenia wynikającego z zakupu Onetu i pokrycie jego strat przez pierwsze dwa-trzy lata, zanim zaczął zarabiać na siebie.
Myślę, że wszystkie nasze transakcje i projekty sprawdziły się.


Jakie jest zadłużenie N wobec Grupy ITI?

- N-ka finansowana jest kapitałem własnym oraz przede wszystkim pożyczkami udziałowców, które mają charakter kapitału własnego.
Po objęciu przez TVN większościowego pakietu N-ki przypadająca na ITI wysokość pożyczek to około 100 mln euro.
Pożyczki będą spłacane udziałowcom po osiągnięciu rentowności przez platformę N.

N wywołuje kontrowersje, ale jestem przekonany, że za rok albo dwa również ci, którzy dziś nie rozumieją, jak ważne jest posiadanie platformy cyfrowej dla największego producenta treści telewizyjnych w Polsce, zgodzą się, że zakup N przez TVN to był dobry ruch. Zrobiliśmy to po to, żeby TVN miał zabezpieczoną dystrybucję i zróżnicowane przychody.
N wyspecjalizowała się w nowoczesnych usługach jak np. wideo na żądanie, a właśnie na nich najszybciej zwiększa się przychody z abonenta.
Często się porównuje N i jej abonentów do Cyfrowego Polsatu, ale nasz klient jest jakościowo inny, bo wydaje 56 zł miesięcznie, a klient Cyfrowego Polsatu - po 32-36 zł. Jestem absolutnie przekonany, że przyjdzie czas i rynek doceni N.


A dlaczego TVN nie może korzystać z tych dobrodziejstw N, po prostu należąc do tego samego holdingu? Po co stacja ma inwestować w platformę pieniądze?

- A dlaczego Grupa ITI sama ma finansować rozwój TVN?
Dlaczego nie mają w tym uczestniczyć mniejszościowi udziałowcy?
Czy ciągle mamy być dobrym wujkiem?
Przecież my nadal finansujemy N. Mamy 49 proc. udziałów w platformie bezpośrednio i 62 proc. w TVN, który ma 51 proc. udziałów w N.
W sumie i tak finansujemy dziś N w 80,6 proc. A na początku, czyli w najtrudniejszym okresie, finansowaliśmy platformę sami, w 100 proc. To nie były małe pieniądze, to ponad 200 mln euro plus koszty finansowe.

Podobnie było z Onetem.
Grupa ITI wzięła całe ryzyko na siebie, a TVN przejął portal już jako solidne, rentowne przedsięwzięcie z pozycją lidera na rynku, a skorzystali na tym mniejszościowi udziałowcy stacji.


Dlaczego analitycy wyceniają wartość N na kwotę o połowę mniejszą niż Grupa ITI?

- Nie wiem. Analitycy porównują nas do Cyfrowego Polsatu i nie znają naszego biznesplanu, bo go nie pokazujemy.


Dlaczego?

- Dlatego, że TVN jest firmą giełdową, nie pokazuje swoich prognoz na przyszłe lata, bo inwestorzy mogą mieć pretensje, jeśli spółce się coś nie uda.


Zygmunt Solorz-Żak odkupił od Cyfrowego Polsatu akcje Sferii, żeby nie narażać się mniejszościowym akcjonariuszom platformy. Zareagował tak po dwóch dniach spadków. Czy Grupa ITI nie rozważa takiego ruchu z udziałami N?

- Nie rozumiem ruchu pana Solorza, ale to jego decyzja. Gdybyśmy się chcieli kierować interesem akcjonariuszy mniejszościowych, mających w obecnych czasach nawet tylko jednodniową perspektywę, to byśmy nie byli tam, gdzie jesteśmy dziś.
Jeśli poda mi pan drugą taką grupę medialną w Europie, która miałaby taki portfel aktywów pod kontrolą, to stawiam dużego drinka.
Gdyby dziś TVN miał tylko siebie samego, to nie widzę szans na rozwój. Nawet gdyby była to najlepsza stacja pod słońcem, to na pewno miałaby trend spadkowy we wpływach z reklam i udziałach w rynku.


Dlaczego TVN kupuje udziały w holenderskiej spółce Neovision Holding, a nie bezpośrednio w zarejestrowanej w Polsce spółce ITI Neovision, do której należy N?

- Z przyczyn podatkowych. W Holandii podatek od zysków kapitałowych jest dużo niższy niż w Polsce [4 proc. wobec 19 proc.].


Grupa ITI zarobi na tej transakcji 30,7 mln euro. Na co wydacie te pieniądze?

- Na bieżącą działalność, w tym dofinansowanie N-ki, jak również na ukończenie największych projektów. Na pewno się przydadzą.
Proszę pamiętać, ile wydaliśmy do tej pory, jakie ryzyko ponosiliśmy i ile innych transakcji przeprowadziliśmy, powiększając nasze zadłużenie.


Jesteście najbardziej zadłużoną spółką medialną w Polsce. Pięcioletni kredyt to 320 mln euro w konsorcjum kilku banków, do tego dwie pożyczki krótkoterminowe po 20 mln euro. Jak się pracuje z takim garbem?

- Zadłużenie Grupy ITI wynosi około 350 mln euro, gdyż tylko częściowo korzystamy z dostępnych linii kredytowych, i jako takie mieści się w przyjętych standardach.

Na zadłużenie trzeba patrzeć pod kątem tego, jaką wartość ma nasza grupa i jakie są jej obroty. Ważna jest także strategia.
Co z tego, że firma ma sporo gotówki na kontach, skoro nie ma pomysłów na rozwój?
Wolę firmę zadłużoną, ale z jasną strategią rozwoju i realistycznym biznesplanem.
Z naszych obliczeń wynika, że TVN oraz N do 2013 roku będą miały około 6,5 mld złotych skumulowanego zysku operacyjnego (EBITDA).
Szacujemy też, że w 2013 roku sama stacja TVN będzie dawała Grupie TVN tylko 36 procent skonsolidowanych przychodów, a udział N wyniesie 33 procent.
Podobnie będzie się kształtował udział tych przedsięwzięć w zysku operacyjnym.


Konsorcjum banków próbuje zmienić warunki udzielonego wam pięcioletniego kredytu w wysokości 320 mln euro. Jak chcecie się z nimi dogadać?

- Po pierwsze, jest umowa, której strony powinny się trzymać i my nie przewidujemy żadnych korekt. Po drugie, spłacamy kredyt terminowo, mamy zabezpieczone odsetki na kilka lat do przodu. Całość kredytu mamy spłacić w listopadzie 2012 roku, a mamy jeszcze 49 procent udziałów w platformie N, które do 2013 roku będą warte - mogę się z panem założyć - około 500-600 mln euro.
Będziemy na przykład mogli je sprzedać i to spokojnie wystarczy na spłatę.


Ale konsorcjum banków usiłuje renegocjować z wami teraz.

- Nie wiem, z jakiego powodu. Wywiązujemy się z umowy. Zachowanie banków to szerszy problem. Myślę, że powinny bardzo precyzyjnie ustalić kryteria oceny swoich klientów. Gdybym był bankiem, to zobaczyłbym, czy klient spłaca zobowiązania regularnie. Sprawdziłbym, jaka jest jego kondycja. Jeśli w firmie dzieje się dobrze, to daj Boże bankom takiego klienta.

Jak przypuszczam, w hierarchii jakości kredytów korporacyjnych Grupa ITI jest jednym z najlepszych klientów tego konsorcjum bankowego.


Ale poza tym wszystkim banki patrzą jeszcze na wartość zastawów.

- Po pierwsze, umowa kredytowa opiera się na zdolności TVN do generowania gotówki wypłacanej akcjonariuszom w formie dywidend czy też wykupu akcji własnych. Wartość zastawu jest jedynie wielkością pomocniczą.
Po drugie, czy pan uważa, że moglibyśmy dziś komukolwiek sprzedać TVN za takie pieniądze, na jakie wycenia go teraz giełda?
Ona nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ponieważ rynki przestały funkcjonować normalnie!
W naszej umowie kredytowej jest zapisane, że w pewnych wyraźnie określonych sytuacjach liczy się wycena rzeczywista firmy. A wycena rzeczywista to wyniki spółki i przewidywane parametry wzrostu. Gdy zaciągaliśmy kredyt, to odniesienie się do wartości giełdowej było bardzo prostym mechanizmem, a umowa przewiduje też, że w pewnych sytuacjach można odwołać się do rzeczywistej, pozagiełdowej wyceny.

Zastawione przez nas akcje nie mogą być sprzedane na giełdzie, stanowią pakiet kontrolny i niezależne banki dokonały bardzo ostrożnych wycen, z których wynika, że wartość tego pakietu zabezpiecza zaciągnięty kredyt.

Najbardziej w wyniku kryzysu ucierpiały firmy giełdowe, ale ich wartość giełdowa nie ma żadnego albo ma bardzo niewielki związek z rzeczywistą wyceną.
No bo jak wytłumaczyć sytuację, w której po ogłoszeniu rekordowo dobrych wyników akcje TVN tracą 7,5 procent?
A banki?
Na dobrą sprawę większość z nich trzeba byłoby zamknąć, bo giełda wycenia je bardzo nisko, a jednocześnie te banki całkiem dobrze funkcjonują, szczególnie w Polsce.


W jakich sytuacjach możecie się odwołać do pozagiełdowej wyceny TVN?

- To są zapisy umowy, która jest poufna.


A gdyby nie udało się wam porozumieć z bankami?

- Ależ my mamy umowę!


Czasem nawet umowa nie pomaga. Pójdziecie do sądu?

- Tak, choć ja myślę, że nikomu na tym nie zależy. Wokół tej sytuacji narosło dużo plotek, nie wiem, przez kogo wywołanych. W ogóle nie rozumiem, w czym jest problem.


Jak często się spotykacie teraz z bankami?

- W tej chwili zwiększyliśmy częstotliwość spotkań, bo komunikacja jest bardzo ważna, szczególnie teraz.
Informujemy banki o tym, co się dzieje na rynku, zwłaszcza w tych branżach, w których jesteśmy obecni. Jedno z takich spotkań odbyło się dwa tygodnie temu.


Zastaw kontrolnego pakietu akcji TVN budzi ogromne emocje. Jak pan ocenia prawdopodobieństwo sytuacji, w której banki mogą je zająć?

- Zero.
Zresztą - co banki mogłyby zrobić z takim pakietem?


Sprzedać na rynku pozagiełdowym.

- Tak?
I ile dostałyby za to?


Zależy, z kim by się dogadały. I ile ten ktoś byłby gotów zapłacić za wejście na polski rynek.

- Tylko że ludzie z branży medialnej wiedzą, że sam zakup może przyjść łatwo, ale trzeba jeszcze odpowiednio zarządzać kupionym biznesem.
Proszę popatrzeć, co się dzieje z telewizją 1+1 na Ukrainie, kiedyś liderem tamtego rynku. Po przejęciu jej przez koncern CME jej oglądalność i wyniki finansowe idą w dół.
Rupert Murdoch stracił i wycofał się z Polski.

Proszę pamiętać, że mamy z bankami umowę sporządzoną na gruncie prawa angielskiego. Jest ona bardzo precyzyjna i na razie w niczym jej nie złamaliśmy. Ale wiem, że mnóstwo ludzi z radością powitałoby zamknięcie TVN, TVN 24, wielu z radością powitałoby upadek ITI, bo nam zazdroszczą.


W ostatnim wydaniu miesięcznika "Forbes" można przeczytać, że informacja o kredycie Grupy ITI zepchnęła w dół akcje TVN, co pogorszyło pańskie notowania na liście najbogatszych Polaków. Spadł pan z czwartego na 20. miejsce.

- W ogóle mnie to nie interesuje. Interesuje mnie kondycja firmy.
Mam o tym swoje wyobrażenia i wiem, ile dziś firma mogłaby dostać za to, co ma.


Ile?

- Bardzo dużo.
Na pewno więcej, niż był wart TVN w najlepszych czasach na giełdzie. Ale TVN nie jest na sprzedaż.


Rozmawiał: Vadim Makarenko


16.03.2009

Źródło: Gazeta Wyborcza


http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6390848,Jan_We-jchert__szef_Grupy_ITI__Ciagle_mamy_byc_dobrym.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856703
 


ASTROMAN magazine


wydrukuj ten artykuł
  strona: 1 z 1
polecamy artykuły
Selena Group - increase of net profit in the very first quarter of 2019
IBM: Major Ocean Carriers CMA CGM and MSC to Join TradeLens Blockchain-Enabled Digital Shipping Platform
deepsense.ai: A comprehensive guide to demand forecasting with machine learning
Wojciech Kostrzewa nowym Prezesem Polskiej Rady Biznesu
Uroczysta Gala Nagrody Polskiej Rady Biznesu 2019
SpaceX launched 60 Starlink satellites from Space Launch Complex 40 at Cape Canaveral Air Force Station, Florida
ImpactCEE 2019: Danubia NanoTech wins the PowerUp! Grand Final 2019
Panasonic Launches Comprehensive Showroom for Residential Materials such as Kitchens in India
HPE to acquire supercomputing leader Cray. Combined Company Will Drive Next Generation of High Performance Computing
Lilium reveals new air taxi as it celebrates maiden flight
SIEMENS "Local" data processing - Edge Computing simplifies data processing in intelligent factory Amberg
Anno Borkowsky appointed to the LANXESS Board of Management
Application phase for the seventh BASF and Volkswagen "Science Award Electrochemistry" has begun
Selena Group: Tytan mounting foams of the new generation speed up the installation of doors and windows
Prestiżowe tytuły "Inwestor bez granic" przyznane podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
strona główna  |  oferty pracy  |  executive search  |  ochrona prywatności  |  warunki używania  |  kontakt     RSS feed subskrypcja RSS
Copyright ASTROMAN © 1995-2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: TAU CETI.