| |
 |
| |
GM zaprezentowało auto, które ładuje się w zwyczajnym kontakcie. Decyzja o seryjnej produkcji ekologicznego Volta ma zapaść niebawem
AFP/STAN HONDA
|
| |
Salon w Detroit to przede wszystkim wielki show. W hali Cobo Center Mercedes zbudował lodowisko i lodową ścianę, auta Land Rovera wspinają się po skalnych ścianach polewanych wodą, podczas premier modeli na gości sypią się płatki róż, konfetti, plastikowe zabawki. Na tegoroczną, setną już imprezę w Detroit wydano 200 milionów dolarów. Ale tyle kosztuje walka o coraz bardziej wymagający rynek.
GM kontratakuje
Atmosfera tegorocznego salonu jest inna, niż można się było spodziewać. General Motors - który w ubiegłym roku wyprodukował niespełna 9,2 mln aut - wcale nie zamierza łatwo oddać pierwszego miejsca na globalnym rynku. I choć Toyota ma apetyt na najwyższe miejsce na podium (w 2006 r. z taśm jej fabryk zjechało ok. 8,8 mln samochodów, w tym planuje sprzedać 9,34 mln aut), GM na swoim terenie pokazał, na co go stać - zaatakował nowymi modelami, wśród których są nie tylko kultowe chevrolety malibu i camaro convertible, ale i małe aveo, które będzie zjeżdżać z taśm polskiego FSO. Co ważne, praktycznie każde auto koncernu GM ma hybrydową (elektryczno-spalinową) opcję napędu, czym koncern z Detroit zaskoczył konkurencję.
Prezes GM Rick Wagoner, rozluźniony i uśmiechnięty, w niczym nie przypomina kłębka nerwów sprzed roku. Oszczędził 9 miliardów dolarów, wychodzi ze strat, chociaż otwarcie mówi, że będzie musiał jeszcze ograniczyć zatrudnienie. Koncern opuściło w ubiegłym roku 34 tys. osób. W tym roku będą to jednak dobrowolne odejścia, a nie wymuszone zwolnienia.
Ale nie tylko GM walczy o swoje. W sumie goście będą mogli obejrzeć 50 premier, przede wszystkim aut ekologicznych. W Detroit widać, że mijają czasy wielkich limuzyn. Auto musi być łatwe do zaparkowania, oszczędne i bogato wyposażone. To najlepszy czas dla klientów. W USA ceny nie rosną od dobrych paru lat. Za 10 - 15 tysięcy dolarów naprawdę można już kupić przyzwoity nowoczesny pojazd. Ci producenci, którzy takiej oferty nie mają, szukają innych sposobów zwrócenia uwagi potencjalnych klientów. Ford we współpracy z Microsoftem niedługo zaoferuje w swoich autach Internet - jak to działa, w Detroit można będzie zobaczyć na przykładzie focusa. Honda montuje iPody - to wszystko, aby przekonać młodych, nawet niekoniecznie zamożnych nabywców do wybrania akurat tego modelu.
Im bardziej zielono, tym lepiej
Bitwa o klienta będzie się rozgrywać na trzech frontach: w Europie, USA i Chinach. I wszędzie będzie bardzo trudno. Najtrudniej będzie w Europie, gdzie w ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku sprzedano łącznie prawie 14,3 mln samochodów, niespełna 1 proc. więcej niż rok wcześniej. Sprzedaż rośnie wyraźnie tylko na małych rynkach (np. Czechy).
Niewątpliwie na sukces mogą liczyć ci producenci, którzy mają lub niebawem wprowadzą do oferty auta hybrydowe. Takich droższych niż tradycyjne, ale ekologicznych pojazdów zaczęli poszukiwać nawet Chińczycy. Także Amerykanie, którzy w tej chwili płacą ok. 2,20 dolara za galon benzyny, zaczęli baczniej przyglądać się wskaźnikom zużycia paliwa. Największe zainteresowanie budzą obecnie auta zasilane z dwóch źródeł (benzyna i elektryczność), etanolem i samą elektrycznością.
Dlatego Toyota, której model Prius jest najbardziej chyba znanym pojazdem hybrydowym na świecie, wprowadza na amerykański rynek nawet auta sportowe z takimi silnikami - m.in. acurę. Z kolei General Motors testuje auto, które ładuje się w zwyczajnym kontakcie. Decyzja o seryjnej produkcji Volta, bo tak się nazywa ten ekologiczny model GM, ma zapaść w najbliższym czasie.
DANUTA WALEWSKA z Detroit
Największy salon świata
Pierwszy międzynarodowy salon samochodowy w Detroit odbył się w 1907 r. Od 1965 r. jest organizowany w Cobo Center na powierzchni 67,5 tys. mkw. (wykładziną użytą we wnętrzu można by zakryć 750 boisk do futbolu). Na poprzednim, który odwiedziło prawie 760 tys. gości, zaprezentowano 70 premier nowych aut. Tegoroczny, jubileuszowy będzie trwał do 21 stycznia z udziałem 80 firm i organizacji branżowych. Przewidziano co najmniej 50 premier. Salon zapewnia gospodarce stanu Michigan przychody ponad 500 mln dolarów rocznie.
Wygrają najtańsi
Na rynku zwycięży ten, kto zbuduje auto najtaniej. Już w tej chwili indyjski TATA produkuje auta, których cena rynkowa wynosi tylko 2 tys. dol. To wydaje się niemożliwe, ale właśnie taka konkurencja będzie nam dyktować warunki. Dlatego cieszę się z naszej rumuńskiej Dacii, auta taniego i dobrego, które coraz częściej jest kupowane przez bogatych ludzi na Zachodzie.