wydrukuj poleć znajomym zamów materiały
Od ilu lat pracuje Pani/Pan na różnych stanowiskach menedżerskich:

powyżej 20 lat
powyżej 15 lat
powyżej 10 lat
powyżej 5 lat
poniżej 5 lat
jeszcze nie byłam/-em menedżerem
nie chcę być menedżerem


Subskrypcja najnowszych ofert pracy





Nasi partnerzy:

rp.pl
gazeta.pl
onet.pl
interia.pl
wp.pl

Dariusz Rosiak: Dyktatura bylejakości 2012.12.22

Warszawa, grudzień 2012 - Dlaczego przez ponad 20 lat od odzyskania niepodległości bohaterami naszej wyobraźni nie są polscy globalni gracze, wyrosłe wśród nas talenty i geniusze, tylko miernoty polityczne i przeżuwacze cudzych myśli? Dlaczego nasze uniwersytety nie liczą się w świecie, dlaczego nie ma polskiej Nokii ani Skody? Nie mamy bezpartyjnej służby cywilnej, nie mamy strategii rozwoju gospodarczego promującej talent i przedsiębiorczość. Nie mamy armii, która może obronić Polskę w wypadku zagrożenia. Mamy za to coraz silniej rozbudowywaną administrację, mamy triumf partyjniactwa w życiu publicznym - pisze znany dziennikarz i publicysta Dariusz Rosiak.

Dariusz Rosiak
Foto dzięki uprzejmości W Sieci Opinii
 

Warszawa, grudzień 2012

Dlaczego przez ponad 20 lat od odzyskania niepodległości bohaterami naszej wyobraźni nie są polscy globalni gracze, wyrosłe wśród nas talenty i geniusze, tylko miernoty polityczne i przeżuwacze cudzych myśli?

Zaraz będzie o wyzwaniach dla Polski, europejskich paroksyzmach, strachu przed tym, co nadejdzie, ale najpierw napiszę o amerykańskim miliarderze.

Słuchałem niedawno wywiadu z Billem Gatesem w CNN.

Opowiadał, jak pomaga redukować biedę w Afryce i jak próbuje wpłynąć na stan edukacji w amerykańskich szkołach podstawowych. Na poziom uniwersytetów nie musi wpływać, bo dają sobie radę i bez niego, ale amerykańska edukacja najmłodszych jest zdaniem Gatesa na mizernym poziomie.
O Microsofcie nie było mowy, a może była, tylko nie słyszałem tej części rozmowy.

Dlaczego w Polsce nie mamy Billa Gatesa?

Takie pytanie zadawałem sobie, słuchając tego wywiadu.
Wiem, naiwne to pytanie, każdy Polak wie, że takich pytań nie należy zadawać.


Polska to nie Ameryka.

Ale właściwie dlaczego nie?

Dlaczego przez ponad 20 lat od odzyskania niepodległości bohaterami naszej wyobraźni nie są polscy globalni gracze, wyrosłe wśród nas talenty i geniusze, tylko miernoty polityczne i przeżuwacze cudzych myśli?

Dlaczego nasze uniwersytety nie liczą się w świecie,
dlaczego nie ma polskiej Nokii ani Skody,
dlaczego szczytem marzeń bogatych rodziców pozostaje wysłanie dziecka na studia do Anglii,
dlaczego szczytem marzeń dzieci bogatych rodziców jest wyjazd na studia do Anglii?

Dlaczego jednym z najbardziej nośnych symboli Polski AD 2012 jest niezamykalny dach nad Stadionem Narodowym, a jedynymi winnymi kompromitacji okazują się dwaj śmieszni faceci pływający na trawie?

Dlaczego nasze aspiracje są tak wąsko ograniczone,
dlaczego, kiedy miałbym opisać stan współczesnej Polski,
przychodzą do głowy słowa Tadeusza Różewicza:

(...) widzę byle jakie działanie
przed byle jakim myśleniem
byle jaki Gustaw
przemienia się
w byle jakiego Konrada
byle jaki felietonista
w byle jakiego moralistę
słyszę
jak byle kto mówi byle co
do byle kogo
byle jakość ogarnia masy i elity
ale to dopiero początek
(Przyszli żeby zobaczyć poetę)

Nie, to już nie jest początek.

Bylejakość trwa, osadza się w nas, kształtuje nasze oczekiwania, determinuje nasze oceny.

Jest dla nas jak kaftan bezpieczeństwa, ze wskazaniem na bezpieczeństwo – po co się dalej wysilać, po co nam jakieś skoki cywilizacyjne i marzenia ściętej głowy?

Mieliśmy raz marzenie w 2005 roku, nazywało się POPiS, to miało być ostateczne zerwanie z miernotą i bylejakością, tak to przynajmniej rozumiało wielu Polaków skazanych dziś na polityczne sieroctwo.
Sami sobie winni – mówią polityczni realiści – nie trzeba było wierzyć w mrzonki.

Jest też oczywiście wersja optymistyczna.

Dzieci u nas nie głodują, sojusze zapewniają nam bezpieczeństwo, a Unia Europejska dobrobyt, o którym powojenne pokolenia Polaków mogły tylko marzyć.

Stworzyliśmy system, w którym przez pierwsze 15 lat karierę mógł zrobić każdy złodziej, ubek i cwaniak, a nawet uczciwy Polak, jeśli był wystarczająco zdeterminowany, dawał sobie radę.

Dziś światowy kryzys, więc i nam się chwieje dom, ale nie przesadzajmy.
Polska rewolucja była najbardziej aksamitną z możliwych: nikt nie zginął, nikomu nie stała się krzywda, zwłaszcza tym, którym – w imię prawa i sprawiedliwości (tych bezpartyjnych) – powinna.

Dziś mamy nowoczesny kraj – nowoczesny na miarę naszych możliwości, ma się rozumieć, jak kiedyś Misia, ale dlaczego cokolwiek we współczesnej Polsce od razu ma się nam kojarzyć z Misiem?
Skąd te porównania z PRL?
W końcu mogliśmy skończyć jak Ukraina, a jednak dalej się rozwijamy w wolnym demokratycznym kraju.
Nie ma u nas Billów Gatesów, ale nie ma też Łukaszenek, Janukowyczów i koreańskich sierocińców.


Jest niby dobrze…

Z tym, że teraz to już za mało.

Gra na przetrwanie nie wystarczy.

Polska po 1989 roku postawiła sobie dwa cele strategiczne: członkostwo w NATO, które miało nam zapewnić bezpieczeństwo, i członkostwo w Unii Europejskiej, które miało nam dać dobrobyt.

Oba cele zostały trafnie zdefiniowane: w latach 90. XX wieku nie było lepszych aspiracji politycznych i cywilizacyjnych dla Polski.

Jednak dziś oba sojusze chwieją się, a Polska poza NATO i UE nie określa własnych aspiracji zarówno w dziedzinie bezpieczeństwa, jak i rozwoju gospodarczego.

To, co nas budowało od roku 1989, dziś staje się kulą u nogi.

Myślenie o Unii Europejskiej i NATO ciągle jako o strukturach jedynie definiujących przyszłość Polski jest dziś przejawem konformizmu i braku wiary w siebie.

Oczywiście możemy przyjąć, że konformizm i prozaiczne pragnienie życia w spokoju nie jest niczym złym, nie każde pokolenie Polaków musi dokonywać rewolucji.

Jednak warto dostrzegać zagrożenia i ograniczenia wynikające z takiego podejścia.

Daleki jestem od wielkomocarstwowej retoryki stosowanej przez niektórych publicystów i polityków.
Jednak równie jałowe jest zamykanie oczu na rzeczywistość i wiara, że ciągle żyjemy w świecie, w którym bezpieczeństwo dane jest raz na zawsze, a Unia Europejska jest niezniszczalną częścią politycznej architektury świata.

Warto też przyjrzeć się, w jaki sposób tak silne poleganie na środkach z Unii może stać się – być może już jest – ogromnym zagrożeniem i wehikułem systemu powielania czegoś, co można nazwać dyktaturą bylejakości.

Obecny kryzys, którego kolejną odsłoną były negocjacje przed szczytem budżetowym w Brukseli, pokazuje dwa możliwe scenariusze:
albo strefa euro nie przetrwa w obecnej formie, Grecja ją opuści, a polityczne i gospodarcze skutki tego odczuje cała Unia Europejska,
albo doprowadzony zostanie do końca proces, który już trwa: miliardy euro (głównie z Niemiec) zostaną wpompowane w kraje południa kontynentu, a towarzyszyć temu będzie bezprecedensowy transfer suwerenności z państw narodowych do instytucji unijnych.

Europa albo się rozpadnie, albo powstanie z niej ponadnarodowe superpaństwo.

Nie tak miało być, nie takiej alternatywy chcą społeczeństwa Europy, nie do takiej Unii wstępowała Polska w 2004 roku, ale to już jest dziś nieważne.

Ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak Polska i Polacy poradzą sobie z nowym wyzwaniem.

W Polsce ciągle mamy więcej zwolenników Unii Europejskiej niż jej przeciwników, ale w całej Europie te proporcje się zmieniają.

Coraz silniej dominujące odejście liderów Unii od dwóch zasad, które ją kształtowały – demokracji i solidarności – kosztuje Europę powstanie coraz liczniejszej grupy ludzi, którzy Unię traktują jako zagrożenie, a nie nadzieję.

Prawda jest widoczna jak na dłoni: nie tylko Brytyjczycy, obsadzani dla wspólnej wygody w roli żelaznego wilka, nie chcą głębszej integracji.

Większość Europejczyków jej nie chce, nawet jeśli statystyki ciągle się zgadzają.

Błędna konstrukcja strefy euro i wynikające z niej problemy spowodowały uwolnienie niechęci do całej idei europejskiej, zamykanie się ludzi na wizje ponadnarodowe i dbanie przede wszystkim o własny interes.

Dziś, aby je realizować, konstruktorzy nowej Europy muszą się odwoływać do działań pozademokratycznych, na granicy legalności, czego najlepszym przykładem było oddanie Europejskiemu Bankowi Centralnemu prawa do bezpośredniego finansowania rządów zagrożonych bankructwem.

Idea europejska niebezpiecznie zmienia się w próbę narzucenia – bez liczenia się z głosem narodowych parlamentów – rozwiązań, które mają zdjąć z polityków odpowiedzialność za popełnione wcześniej błędy.


Rozsypka

Upadkowi europejskiej demokracji towarzyszy odejście od idei solidarności.

Nie tylko Brytyjczycy bronią własnej kasy – wszyscy to robią i można oczywiście dodać, że zawsze tak było.

Jednak scenariusze się zmieniły.
Nigdy obrona własnych interesów nie odbywała się w tak dramatycznych okolicznościach jak obecnie.
Nigdy oddanie choćby minimum pola partnerowi nie kosztowało tak wiele.
Dlatego nikt nie chce oddawać, wszyscy chcą brać.

Wobec erozji dwóch fundamentalnych zasad Europy – demokracji i solidarności – pytanie o szanse przetrwania Unii nie jest żadną ekstrawagancją.

Unia nie przetrwa w kształcie nam znanym.

I co na to Polska?

Cała strategia rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego Polski w ostatnich latach opierała się na środkach z Unii Europejskiej.

Nie tylko przez władze, ale przez zdecydowaną większość Polaków napływ unijnych środków uznawany był i jest bezkrytycznie za błogosławieństwo.

Wychodzimy ze zrozumiałego skądinąd założenia, że lepiej pieniądze mieć, niż ich nie mieć.

Poza tym napływ środków z Brukseli nie jest jałmużną ze strony unijnych płatników netto, tylko częścią umowy, którą Polska zawarła, wchodząc do Unii, i na której korzystają wszystkie strony.

Jednak dziś, gdy stajemy wobec realnego końca polityki spójności, gdy nie do utrzymania staje się wspieranie rolnictwa w dotychczasowym wymiarze, widać krótkowzroczność polityki oparcia rozwoju własnego kraju na środkach unijnych.


Profesor Krzysztof Rybiński podsumował niedawno skutki tej polityki, wysuwając tezę, że im mniej pieniędzy dostanie Polska z budżetu Unii na lata 2014–2020, tym lepiej dla dobra nas wszystkich.

To nie jest wyłącznie radykalna figura polemiczna.

Profesor Rybiński opisuje w istocie znaną rzeczywistość: pomoc zewnętrzna wzmacnia nową biurokrację, tworzy miejsca pracy zależne od polityków, ratuje ich, kiedy nie są w stanie wygospodarować krajowych środków na inwestycje, czyli usprawiedliwia złe rządy, niszczy innowacyjność rodzimej gospodarki, obniża aspiracje młodych ludzi, którzy zamiast dobrej edukacji na polskich uczelniach wyjeżdżają za granicę.


Profesor Rybiński stawia pytania:

„Ile firm nie powstało, bo młodzi ludzie poszli pracować przy rozdziale środków unijnych?

Ile innowacji nie powstało, bo ci najbardziej przedsiębiorczy woleli się specjalizować w pozyskiwaniu środków unijnych, bo to były łatwe i duże pieniądze?

Co zrobić ze 100-tysięczną armią urzędników, która będzie niepotrzebna, gdy skończą się środki unijne, a która kosztuje podatników prawie 10 mld złotych rocznie?

Po co zbudowano tyle nowych budynków na uczelniach wyższych, skoro liczba studentów w ciągu dekady spadnie o 30–40 procent?

Kto będzie utrzymywał deficytowe stadiony i dziesiątki przynoszących straty aquaparków czy inne inwestycje, które nigdy by nie powstały, gdyby były finansowane pieniędzmi »zarobionymi«, a nie darowanymi?".



Dariusz Rosiak
Foto dzięki uprzejmości W Sieci Opinii
 
To są argumenty znane od lat i wysuwane regularnie w debacie na temat pomocy rozwojowej dla krajów ubogich.

Będący niezwykle rozbudowaną i skomplikowaną konstrukcją system działa od 60 lat, pokazuje, jak pomocowe patologie potrafią niszczyć całe pokolenia ludzi, uzależniając ich od źródeł z zewnątrz, tworzyć sieci chorych zależności między politykami krajów utrzymujących pomoc i organizacjami tę pomoc dostarczającymi, ograniczać możliwości rozwoju rodzimym przedsiębiorcom.

Moim zdaniem nie należy stawiać znaku równości między polityką spójności Unii Europejskiej wobec Polski a np. pomocą państw bogatych dla Kenii, skądinąd jednego z najbardziej skorumpowanych państw Afryki.

Nawet jeśli mechanizmy pozostają podobne, ważna jest kwestia skali: skali nadużyć, strat, politycznych złudzeń.

Realistycznie rzecz biorąc, nie było w Polsce alternatywy dla uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej i korzystania z zalet tego systemu – w istocie przecież dla tych zalet wchodziliśmy do Unii.

Generalnie pomoc wykorzystujemy dobrze – kolejne raporty NIK potwierdzają, że skala nadużyć, korupcji, marnotrawstwa jest ograniczona.

Ważną kwestią jest też fakt, że w przeciwieństwie do pomocy rozwojowej dla Afryki – która prawdopodobnie będzie trwała i niszczyła ten kontynent w nieskończoność – wyraźnie widać już granice czasowe, poza które polityka oparta na środkach unijnych w Polsce nie wyjdzie.

Obecna dekada jest ostatnią, w której będziemy dostawać pieniądze z Unii w tak ogromnej skali.

Po 2020 roku Polska będzie zdana na siebie, zakładając oczywiście, że choćby do tego czasu wspólny budżet Unii będzie funkcjonował.

Najbardziej bolesne jest jednak nie to, że przez lata niepodległości bierzemy pieniądze od Unii, ale że w tym samym czasie Polakom nie udało się złożyć w całość kilku elementów życia społecznego i gospodarczego, które decydują o sukcesie w przyszłości, kiedy Unii i jej pieniędzy może zabraknąć:
nie mamy sprawnego systemu kształcenia elit,
nie mamy bezpartyjnej służby cywilnej,
nie mamy strategii rozwoju gospodarczego promującej talent i przedsiębiorczość.


Nie mamy armii, która może obronić Polskę w wypadku zagrożenia.


Mamy za to coraz silniej rozbudowywaną administrację,
mamy triumf partyjniactwa w życiu publicznym,
mamy dwie karykaturalne postawy określające dziś polskość: po jednej stronie stoją lemingi, po drugiej sekta smoleńska.


Po 20 latach niepodległości i ośmiu w Unii Europejskiej Polska pozostaje kulturą peryferyjną, a Polacy narodem, który sam siebie traktuje jako naród peryferyjny, czyli gorszy, a równocześnie ma z tego powodu pretensje do całego świata.

Dla Polaków wejście do Unii Europejskiej było kolejną próbą upodobnienia Polski do europejskich kultur wyższych, jednak nie po to, byśmy stali się tych kultur partnerem – bycie obok nich miało być celem samym w sobie.

Wejście Polski do Unii w sensie gospodarczym miało nas włączyć w sferę wiecznego dobrobytu, a w sensie psychologicznym było aspiracją, której wyznawanie odróżniło Polaka „oświeconego", czyli Europejczyka, od zasklepionego w swojej parafiańszczyźnie ciemniaka, nacjonalistę i, ma się rozumieć, katolika.

W obu tych postawach nie ma miejsca na wiarę we własne siły, przekonanie, że Polska ma do odegrania istotną rolę międzynarodową, a jej zewnętrzny wizerunek jest wartością, którą sami potrafimy kształtować i wyeksportować na zewnątrz.


Nic się nie stało

Polska to nie Wielka Brytania, Norwegia albo Szwajcaria.

Nawet one muszą budować sojusze, dziś żadne państwo nie funkcjonuje samodzielnie, pojęcie suwerenności zmienia znaczenie i staje się dziś synonimem zdolności wyboru otoczenia politycznego, gospodarczego, militarnego, które najpełniej zabezpiecza realizację własnych interesów.

Dopóki Unia się nie rozpadnie, pozostaje pierwszym wyborem Polski.
Zapewne rację mają zwolennicy utrzymania ścisłych związków z USA.

Nie mają racji natomiast ci, którzy w zbliżeniu z Niemcami widzą jakieś zasadnicze zagrożenie dla Polski.
Współczesne Niemcy nie są Rosją, myślenie w tych kategoriach jest anachroniczne (właściwie nigdy od czasów wojny nie miało sensu zrównywanie zagrożenia dla Polski ze strony Niemiec i ZSRR, a potem Rosji, ale to temat na inną rozmowę) i w efekcie szkodliwe dla Polski.

Równie szlachetne co trudne w realizacji wydają się wezwania do budowy roli Polski jako lidera regionalnego w Europie Środkowo-Wschodniej.
Głównie dlatego, że aby spełniać taką rolę, Polska musiałaby być autentycznym liderem, innymi słowy: mieć wizję rozwoju dla państw, które miałaby za sobą prowadzić.

Musiałaby być czymś w rodzaju Turcji.

Polska to nie Turcja, jak wiadomo, ale właściwie dlaczego nie?
Być może także dlatego, że zupełnie inne od naszych są relacje Ankary z Brukselą.

Turcja stara się o członkostwo w Unii od prawie 50 lat.
W tym czasie z biednego kraju zapatrzonego w Europę i sfrustrowanego jej rosnącą niechęcią wobec siebie Turcja zmieniła się w regionalne mocarstwo polityczne i gospodarcze, jednego z głównych graczy na arenie międzynarodowej, kraj, który nie rezygnując z własnej tożsamości i tradycji, staje się jednym z globalnych symboli nowoczesności i postępu.

Ten sukces osiągnięty został nie dzięki Unii, ale w kontrze wobec Unii.

Nie chcecie nas?
Dobrze, ale zamiast na złość wam odmrażać sobie uszy, pokażemy, że damy sobie radę i bez was.

Turcja sama dokonała skoku cywilizacyjnego, stając się państwem silnym, niezależnym i ważnym dla największych mocarstw światowych.

Turcja przetrwa bez Unii Europejskiej, a jej armia obroni kraj również bez pomocy NATO.

Nie stać Polski na taką samodzielność – mówią realiści.

Ale o jaką samodzielność chodzi?

Debata na temat polskich aspiracji zwykle zmienia się w karykaturę samej siebie:
po jednej stronie występuje dziś partia, która wbrew wielkomocarstwowej retoryce, rządząc przez dwa lata, w żaden znaczący sposób nie zmieniła polskiej polityki zagranicznej,
a po drugiej zwolennicy minimalizmu, na który ponoć ze względu na położenie geograficzne jesteśmy skazani.

Jednak wszystkie kraje gdzieś leżą i zwykle na swoje położenie narzekają, a geopolityka nie może być czynnikiem determinującym cały rozwój państwa.

Ani Niemcy, ani Rosja nie są winni temu, że 20 lat po odzyskaniu niepodległości Polaków nie stać na mądre ustalanie priorytetów, w których np. finansowanie badań naukowych albo wspieranie ludzi tworzących miejsca pracy jest ważniejsze niż rozbudowa administracji.

Obecność w Unii i NATO staje się usprawiedliwieniem wszystkich naszych błędów, ale co nas usprawiedliwi, gdy Unia się rozpadnie, a NATO nie będzie w stanie obronić?

Bylejakość ogarnia masy i elity.

Ale nie szkodzi – „Nic się nie stało. Polacy, nic się nie stało!".

Ta najgłupsza, najbardziej żenująca przyśpiewka III RP stała się hymnem pochwalnym na cześć polskiej miernoty, konformizmu, skarlenia marzeń.

Niby zwykła ludowa piosenka, a jak wiele o nas mówi.


Dariusz Rosiak


Źródło: „Rzeczpospolita”

http://www.rp.pl/


 
 
"W "Rzeczpospolitej" uważamy, że nikt nie ma monopolu na prawdę i rację, a do tego, co słuszne, dociera się przez spór i debatę. Takiej debacie chcemy służyć. "Rzeczpospolita" to pismo dla ludzi , którzy lubią różnicę zdań, myślą samodzielnie i nie boją się iść pod prąd. Nie znoszą manipulacji i propagandy. Nie ulegają ideologicznym modom - wolą odwołać się do trwałych wartości, roztropności i zdrowego rozsądku. Potrafią patrzeć krytycznie na politykę, gospodarkę, kulturę, media. "Rzeczpospolita" to gazeta dla tych, którzy mają odwagę myśleć."

Źródło: „Rzeczpospolita”

http://www.rp.pl/temat/176089.html  



Dariusz Rosiak

Dariusz Rosiak (ur. 1962) – polski dziennikarz.
Z wykształcenia jest anglistą.

Dariusz Rosiak
Foto dzięki uprzejmości Centre for Chinese Studies
 
Był wieloletnim pracownikiem francuskiego radia RFI i sekcji polskiej BBC.

W latach 90. był korespondentem polskich mediów w Londynie, pisał m.in. w „Życiu Warszawy”, ” „Życiu”, „ Tygodniku Powszechnym”.

Jego pojedyncze teksty ukazywały się również w „Polityce”.

W 2001 roku był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Newsweek Polska”.

W 2005 roku został pierwszym redaktorem naczelnym tygodnika „Ozon”, skąd został odwołany po niezadowalających wynikach sprzedaży.

Później pracował w zamkniętym projekcie Agory „Nowy Dzień”, gdzie miał stałą rubrykę na ostatniej stronie w każdy wtorek.

Aktualnie jest dziennikarzem „Rzeczpospolitej”, gdzie pisze do sobotnio-niedzielnego działu „Plus Minus”.

W Programie Trzecim Polskiego Radia prowadzi „Raport o stanie świata” oraz okazjonalnie „Klub Trójki”, z krótką przerwą spowodowaną zmianą dyrekcji.


 
 
Źródło: Wikipedia

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Rosiak  



ASTROMAN Magazine - 2012.12.16

200 mln PLN na badania i rozwój w przemyśle metali nieżelaznych. KGHM Polska Miedź daje 100 mln PLN

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1371  


ASTROMAN Magazine - 2012.12.08

Maciej Witucki: Wzajemne wykorzystanie infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce przez operatorów obniżyłoby koszty inwestycji o 80 procent

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1361  


ASTROMAN Magazine - 2012.12.01

Polski reaktor jądrowy Maria ratuje światową medycynę nuklearną

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1358  


ASTROMAN Magazine - 2012.10.21

Ranking najdynamiczniej rozwijających się gospodarek na świecie 2012

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1335  


ASTROMAN Magazine - 2012.10.15

Forum Gospodarcze Czechy-Polska z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i Prezydenta Czech Vaclava Klausa


http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1334  


ASTROMAN Magazine - 2012.10.07

Prof. Witold Orłowski: Zbyt duży by upaść

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1326  


ASTROMAN Magazine - 2012.09.22

Professor Agnieszka Zalewska elected President of CERN Council, is the first woman to fill this position

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1317  


ASTROMAN Magazine - 2012.09.11

Rola innowacji w walce z kryzysem gospodarczym. World Technopolis Association, Gliwice 2012

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1310  


ASTROMAN Magazine - 2012.08.05

Tomasz Wróblewski: Za jeden uśmiech

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1291  


ASTROMAN Magazine - 2012.08.04

Polska - Chiny. Polskie wizyty i delegacje w Chinach dla rozwoju współpracy gospodarczej

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1287  


ASTROMAN Magazine - 2012.07.22

Spintronika: Powstał nowy typ tranzystora, owoc polskiej technologii

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1281  


ASTROMAN Magazine - 2012.07.20

Prof. Witold Orłowski: Idzie wysoka fala!

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1278  


ASTROMAN Magazine - 2012.07.19

W Warszawie powstaje najwęższy dom świata - Etgar Keret's House

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1277  


ASTROMAN Magazine - 2012.07.16

Filatelistyczny Oscar dla polskiego znaczka pocztowego pachnącego jałowcem

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1274  


ASTROMAN Magazine - 2012.07.12

Prezes PAA powołał Radę ds. Bezpieczeństwa Jądrowego i Ochrony Radiologicznej

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1272  


ASTROMAN Magazine - 2012.06.29

Prof. Witold Orłowski: Jakim cudem Polska pozostaje zieloną wyspą Europy?

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1263  


ASTROMAN Magazine - 2012.06.27

Robert Gwiazdowski: Wirusy polskiej gospodarki się uodporniły

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1262  


ASTROMAN Magazine - 2012.06.15

Tomasz Wróblewski: Przerdzewiała czwarta władza

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1256  


ASTROMAN Magazine - 2012.06.02

Dr Mieczysław Groszek: uczelniane Biuro kariery - szansa na pracę czy iluzja

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1249  


ASTROMAN Magazine - 2012.05.06

Prof. dr hab. Andrzej Udalski jest członkiem zagranicznym Amerykańskiej Akademii Nauk (U.S. National Academy of Sciences)

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1235  


ASTROMAN Magazine - 2012.04.28

Prof. Witold Orłowski: Klęska programu cyfryzacji polskiej administracji

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1226  


ASTROMAN Magazine - 2012.04.21

Tomasz Wróblewski: Pożegnanie z błękitnym światem. Żyjemy w świecie cybernetycznych nomadów

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1223  


ASTROMAN Magazine - 2012.04.17

Robert Gwiazdowski: Pies za miliard złotych

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1221  


ASTROMAN Magazine - 2012.03.13

Janusz Steinhoff: Nowy podatek zaszkodzi wydobyciu miedzi, srebra i gazu z łupków

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1201  


ASTROMAN Magazine - 2012.03.02

Robert Gwiazdowski: Gazowa gra. Gazprom a Polska i Unia Europejska

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1189  


ASTROMAN Magazine - 2012.02.12

Tomasz Wróblewski: Światy idealne. Czy moralne jest sięganie do cudzej kasy, a niemoralne zaciskanie pasa?

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1177  


ASTROMAN Magazine - 2012.01.24

Robert Gwiazdowski: Praca na etacie najbardziej opłaca się państwu

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1158  


ASTROMAN Magazine - 2011.12.26

Tomasz Wróblewski: Życzenia dla Polski. Dajmy sobie szansę, żeby być znowu krajem wielkiej mocy

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1132  


ASTROMAN Magazine - 2011.12.26

Robert Gwiazdowski: Suwerenność walutowa jest cennym zasobem Polski. Możemy zyskać na kryzysie

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1130  


ASTROMAN Magazine - 2011.12.04

Tomasz Wróblewski: Wzrostu nie da się dodrukować

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1114  


ASTROMAN Magazine - 2011.10.30

Tomasz Wróblewski: Partia z fasonem

http://www.astroman.com.pl/index.php?mod=magazine&a=read&id=1090  



ASTROMAN Magazine

Publikacja tekstów pochodzących z wydawnictw prasowych bądź elektronicznych prezentowanych w ASTROMAN Magazine nie ma charakteru komercyjnego, służy wyłącznie celom edukacyjnym, dydaktycznym i naukowym - zgodnie z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994 r. (Dz. U. z dn. 23.02.1994 r. nr 24, poz. 83).



wydrukuj ten artykuł
  strona: 1 z 1
polecamy artykuły
Microsoft acquires Semantic Machines, advancing the state of conversational AI
PayPal Expands Global Platform with Acquisition of iZettle for USD2.2 billion
The FIAT 500e uses an Electric-Drive Motor with 111 HP (83 kW) and 147 LB-FT (200 Nm) of Torque
Volkswagen debuts 2018 enthusiast vehicle fleet at SOWO: The European Experience in Savannah, Georgia, USA
Airbus Defence and Space. SpaceDataHighway: 10,000 successful laser connections - Reliability of 99.8 per cent
Intel's 3 Million Square Feet of Solar Panels Help Heat, Cool and Light
Dell Technologies Accelerates Hyper-Converged Infrastructure Portfolio Growth; Simplifies Path to VMware-based Clouds
Satelita Biomass zmierzy ilość lasów na Ziemi. W misji Europejskiej Agencji Kosmicznej uczestniczą inżynierowie z SENER Polska
Satya Nadella, CEO at Microsoft: Opportunity and responsibility in the era of the Intelligent Cloud and Intelligent Edge
Microsoft Build highlights new opportunity for developers, at the edge and in the cloud
ABB to strengthen Indonesia's power grid and support economic growth
Polskie start-upy prezentowały się w Kanadzie
Na Marsa wystartowała misja NASA InSight z polskim penetratorem Kret firmy Astronika na pokładzie
Mercedes-Benz USA: Enhancing the user experience through augmented reality
Boeing: Aviall to lead AHRLAC supply chain, join industry team Bronco Combat Systems
strona główna  |  oferty pracy  |  executive search  |  ochrona prywatności  |  warunki używania  |  kontakt     RSS feed subskrypcja RSS
Copyright ASTROMAN © 1995-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: TAU CETI.